Wandale niszczą mienie miasta
Dwa miesiące temu pisałem o dewastacji okolic stadionu w Ścinawie przez dwóch piętnastolatków. Teraz cenę za zniszczenia na swoim terenie musi zapłacić Lubin.
8,5 tysiąca złotych to cena za chuligański wybryk mężczyzny, który zepsuł windę przy Moście Przyjaźni w Lubinie. Jak wynika z zapisu monitoringu, sprawca wprowadził do windy rower, a następnie wielokrotnie i z dużą siłą uderzał jego kołami w przeciwległe drzwi urządzenia. W efekcie zniszczył mechanizm windy, która jeszcze przez kilka dni pozostanie wyłączona z użytkowania. To kolejny już przypadek, w którym urządzenie przeznaczone dla osób z obniżoną mobilnością wymaga naprawy z powodu wandalizmu. Zdarzenie to wpisuje się w szerszy problem dewastacji mienia publicznego, który generuje znaczące koszty dla miasta. Tylko w 2025 roku naprawa zniszczonych wiat przystankowych pochłonęła ponad 107 tys. zł – chuligani wybili w sumie 146 szyb. – W ciągu kilku miesięcy czterokrotnie trzeba było naprawiać elementy placu zabaw przy ulicy Kruczej. W tym przypadku ktoś systematycznie uszkadza te same rzeczy zaraz po ich naprawie, co kosztowało do tej pory ponad 11 tysięcy złotych. Naprawy szkód w toaletach publicznych to kolejne ponad 28 tysięcy złotych – mówi Joanna Dziubek, rzecznik prezydenta. Wandale niszczą też ławki, kosze na śmieci i inne elementy małej architektury.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz